Kręgosłup czy nóż?
http://www.nowiny.gliwice.pl/ng/wiadomosci.htm
05.09.07r.
Stańmy na chodniku przy ulicy Zwycięstwa, tu, gdzie jest Okrąglak. Rozglądnijmy się. Na lewo od nas ul. Fredry i ciąg secesyjnych kamienic, na prawo ul. Dubois i znowu secesyjne kamienice. Na wprost, tuż pod naszymi nogami rozciąga się połać utkana z dachów bud wątpliwej urody. To Balcerek. Za naszymi plecami inny plac, gdzie gęsto od krzaków i traw, których od lat nie tknęła ludzka ręka. Dalej, za Balcerkiem park, palmiarnia, ale i stare hale fabryczne. Wprawdzie to śródmieście, ale mniej reprezentacyjne niż część Zwycięstwa, bliżej Rynku. Trochę to smutne i zawstydzające, że ten rejon nie doczekał się rewitalizacji z prawdziwego zdarzenia. Być może, gdyby tak się stało, z dużo większą atencją zastanawiano by się nad poprowadzeniem właśnie tędy DTŚ. Gmina mogłaby, oprócz budowy dróg, potraktować jako priorytet także rewitalizację. Przecież Unia Europejska z równą hojnością daje na to pieniądze. Szczególnie na tereny poprzemysłowe, a takim z pewnością jest opisany powyżej rejon Gliwic, jak i na drogowe.
A teraz zamknijmy oczy i przenieśmy się w czasie. Jest rok 2010. Nie ma już części secesyjnych kamienic. Wyburzone. Drzewa wycięte. Pas zieleni jeszcze bardziej się skurczył. Wszędzie pełno zwałów ziemi, wykopów, ciężkiego sprzętu, Hałas, kurz, objazdy. Ktoś powie: taka jest cena postępu, dróg nie da się budować w próżni. Ktoś inny ze smutkiem dorzuci: szkoda miasta z klimatem. Nie ulega wątpliwości, że Drogowa Trasa Średnicowa zmieni oblicze Gliwic. Pytanie tylko, czy takiego oblicza byśmy sobie życzyli. Oczywiście, nie przekonamy się, jakie ono będzie do chwili, gdy trasa nie powstanie, lecz pewne procesy staną się nieodwracalne, nie da się już wtedy niczego ulepszyć, niczego poprawić.
Stowarzyszenie Gliwiczanie dla Gliwic dla jednych z troski, dla innych po to, by rzucać kłody pod nogi, podjęło się trudnego dzieła, usiłując przedstawić mieszkańcom swoją, tak powszechnie przez inwestora i gminę krytykowaną, wizję rozwiązań komunikacyjnych w tej części miasta. Wielokrotnie także zabiegało o publiczną dyskusję na temat DTŚ.
Z inicjatywy GdG spotkano się 4 lipca w Katowicach, w Urzędzie Wojewódzkim, z szerokim gronem aż 34 dyskutantów - ekspertów. Wicewojewoda Wiesław Maśka, który przewodniczył dyskusji, do końca lipca czekał na ich opinie. - Zostaną zanalizowane i potraktowane jako materiał roboczy do dalszej dyskusji, której wojewoda nie zamyka. Zebrane w formie propozycji prześlemy do inwestora i gminy. Na lipcowym spotkaniu dyskutowano o przebiegu trasy. W ocenie wojewody proponowana dotąd lokalizacja nie ulegnie zmianie. Zastanowienia i przemyślenia wymaga jednak kwestia architektury gliwickiego odcinka DTŚ - tłumaczy Marta Malik, rzeczniczka wojewody. Mirella Czajkowska-Turek, prezeska Stowarzyszenia GdG jest zdania, że dobrze, iż do takiej dyskusji w ogóle doszło. - Nie wiemy jednak, jaki efekt końcowy przyniesie. Choć opinii ekspertów jest naprawdę sporo, to tylko opinie. Można się z nimi liczyć bądź je odrzucić - Czajkowska-Turek ma nadzieję na wrześniowe spotkanie. - Nie wyklucza tego Igor Śmietański, dyrektor Wydziału Infrastruktury Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego - dodaje prezeska GdG.
Stanowisko stowarzyszenia jest sprecyzowane. Bardzo dobrze znają je inwestor i gmina. Mirella Czajkowska-Turek podkreśla, że GdG nigdy nie było przeciwnikiem poprawy układu komunikacyjnego Gliwic ani idei DTŚ jako szybkiej drogi łączącej miasta Śląska. - Nie oprotestowujemy powstania DTŚ, jesteśmy jednak zdecydowanie przeciwni jej lokalizacji w obrębie zabytkowego i gęsto zamieszkałego centrum Gliwic i jej tranzytowemu charakterowi na tym odcinku. Doceniamy znaczenie infrastruktury drogowej dla rozwoju miasta, uważamy jednak, że dla miasta, które szczęśliwie znajduje się w pobliżu przecięcia dwóch autostrad, priorytetem jest wyprowadzenie tranzytu - mówi Czajkowska-Turek i wylicza propozycje stowarzyszenia. Poprawa i rozbudowa niewydolnego układu komunikacyjnego miast poprzez obwodnicowe elementy układu ulic.
Arkadiusz Dunaszewski, dyrektor generalny DTŚ SA nie ma wątpliwości, że lokalizacja gliwickiego odcinka trasy nie podlega dyskusji. - Trasa ustalona 40 lat temu nie jest archaizmem, przeżytkiem. DTŚ biegnie od Katowic do Gliwic, każde z miast na jej trasie dużo wcześniej, nawet te nieszczęsne czterdzieści lat temu, rezerwowało kanały pod jej budowę. Fakt, różne były losy planów, ale dlatego że konstruowano je i przygotowywano w różnym czasie - mówi Dunaszewski. Udowadnia też, dlaczego obwodnica jest gorsza od średnicówki: izoluje miasto i spełnia taką funkcję jak średniowieczna fosa. DTŚ natomiast spina aglomerację, nie dotyczy tylko Gliwic czy Katowic. - Pytam się tych państwa, czy wiedzą, ile samochodów będzie poruszać się po trasie w ich wersji? Czy stowarzyszenie robiło jakiekolwiek badania, symulacje? Nie. Innymi słowy nie można tego zweryfikować, czy tak naprawdę to lepsze rozwiązanie czy gorsze. Stale natomiast monitorujemy DTŚ, także w projektowanych odcinkach. Propozycja stowarzyszenia byłaby wiarygodna dla nas jako inwestora, gdyby poparta była konkretnymi wskaźnikami - dyrektor DTŚ irytuje się, kiedy mowa o mapie prezentowanej przez GdG. Dunaszewski mówi też, że budują tam, gdzie im wskażą. - Decyzja lokalizacyjna to nie nasza sprawa, a miasta. Nie nasze to kompetencje i niczego nikomu nie narzucamy.
Dr Andreas Billert, historyk sztuki i specjalista w zakresie rozwoju i odnowy miast, pracownik Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą, który przez ostatnie 25 lat zajmował się w Niemczech praktycznym przeprowadzaniem kompleksowej rewitalizacji miast, jest też autorem licznych opracowań związanych z systemami komunikacyjnymi, m. in. dla Poznania, ale przede wszystkim dla wielu miast w Niemczech. Zajmował się czymś, co można nazwać naprawą systemu komunikacyjnego. Konstatacje Billerta są na tyle uniwersalne, że można je z powodzeniem odnieść do każdego większego miasta starającego się zmodyfikować swój układ drogowy. Także do Gliwic. Zdaniem niemieckiego specjalisty, trzeba w tym względzie prowadzić "powściągliwą politykę inwestycyjną", polegającą na tym, by nie koncentrować się tylko na budowie ringów (obwodnic) czy autostrad, bo te tylko w niewielkim stopniu wpłyną na poprawę ruchu w centralnych obszarach miasta, generując w dużym stopniu ruch tranzytowy. Billert stawia raczej na renowację istniejącej substancji drogowej, a nie na jej rozbudowę, także na rozwój komunikacji publicznej, przywołując badania, które pokazują, że "mieszkańcy miast Zachodniej Europy znacznie chętniej popierają ograniczenie ruchu samochodowego, niżby to wynikało z prostej analizy zachowań transportowych. Kiedy znaczna część osób po prostu jest zmuszona do korzystania z samochodu wobec braku alternatywy - efektywnego systemu transportu publicznego czy też bezpiecznej i wygodnej sieci dróg rowerowych - wówczas wzrasta udział zadań transportowych".
Równie interesujące spostrzeżenia znalazły się w opiniach ekspertów, nadesłanych na ręce Wojewody Śląskiego. Przytoczę dwie. Dr Krzysztof Gasidło, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach, szef Katedry Urbanistyki i Planowania Przestrzennego, uczestnik lipcowego spotkania u wojewody podkreśla, że w zasadzie to nie ekspertyza, raczej głos w dyskusji, ukierunkowany na znalezienie optymalnego rozwiązania dla planowanej inwestycji. - DTŚ o odpowiednich parametrach "miejskich" mogłaby stać się atrakcyjnym i potrzebnym elementem infrastruktury miejskiej Gliwic. Nie powinniśmy jednak powtarzać błędów innych miast, które najpierw budowały kosztowne drogi śródmiejskie o charakterze ekspresowym, a później, nakładem jeszcze większych kosztów, przenosiły te drogi do tuneli lub radykalnie zmieniały ich charakter - wyjaśnia dr Gasidło. Przeciwnie niż dyrektor Dunaszewski, dziekan Wydziału Architektury ma wątpliwości co do długoletniej rezerwacji kanału pod drogę w Gliwicach. Uważa, że w ciągu 27 lat nastąpiły ważne zmiany w otoczeniu trasy, powodujące częściową nieaktualność jej parametrów. Na przykład ekonomiczne - zmieniła się struktura regionu, a mianowicie nie ma już przemysłu ciężkiego, kopalń, powstały natomiast strefy ekonomiczne, buduje się centra handlowe; demograficzne i społeczne - zmniejszyła się liczba ludności, nastąpiła także zmiana zachowań (spędzanie wolnego czasu) czy wreszcie przestrzenne i infrastrukturalne - wybudowano autostradę A4, zmienił się przebieg autostrady A1 - będzie bliżej Gliwic. - DTŚ, przewidywana jako łącząca centra miast i obsługująca położony wzdłuż niej przemysł, zmieniła się w drogę o charakterze bardziej miejskim, łączącą centra handlowe, położone w bezpośrednim pasie przylegającym. Gliwice są punktem docelowym (zakończeniem trasy), odmiennie niż Zabrze czy Ruda Śląska, które są miastami tranzytowymi. Dlatego na obszarze Gliwic zdecydowanie nie powinna to być droga o charakterze tranzytowym, bo te funkcje poprawnie przejmą DK88 i A4 w kierunku wschód - zachód oraz A1 w kierunku północ - południe - Gasidło zauważa, że realizowanie funkcji pierwotnej na odcinku gliwickim powinno polegać na jak najwcześniejszym włączeniu DTŚ do układu obwodowego miasta (DK88, A4, A1, obwodnica miejska). Dalszy jej odcinek, doprowadzający ruch do centrum, dubluje lub rozszerza bowiem funkcje gwiaździstego układu ulic: Chorzowskiej, Tarnogórskiej, Toszeckiej, Portowej, Łabędzkiej, Daszyńskiego, Rybnickiej, Pszczyńskiej, Kujawskiej, Królewskiej Tamy.
Można założyć hipotetycznie, że gdyby nie istniał pas niezabudowanego terenu po Kanale Gliwickim, nikt nie zdecydowałby się wprowadzać drogi o charakterze ekspresowym w tym miejscu do miasta, a zrobiono by to przed śródmieściem, do DK 88 i A4 - dodaje dziekan Gasidło.
Podobnie jak część zaproszonych do wojewody ekspertów wskazuje, jak taka droga może wyglądać i jakie funkcje pełnić. M. in. dopuszczać ruch mieszany - pieszy, rowerowy, samochodowy, tramwajowy; skrzyżowania na jednym poziomie, łatwe do przekraczania dla wszystkich, unikanie stosowania budowli inżynierskich - wiaduktów, estakad, nasypów, ekranów dźwiękochłonnych (zamiast nich zieleń izolacyjna), bo dzielą one wizualnie i ruchowo przestrzeń miasta. - Gliwicki śródmiejski odcinek DTŚ powinien mieć charakter ulicy miejskiej - jedna jezdnia z dwoma pasami ruchu, z chodnikami dla pieszych i ścieżkami rowerowymi, zakończenie trasy mogłoby znajdować się w okolicy ul. Dworcowej lub Zwycięstwa.
Dokończenie w papierowym wydaniu NG



A przecież oni chcą tam pójść (przepraszam: podjechać) na spacer, do kawiarni, na zakupy!

